GTK Gliwice zaczęło środowy mecz w bardzo dobry sposób. Goście byli bardzo skuteczni i wykorzystywali swoją przewagę pod koszem, bo szybko faule złapali Mateusz Bartosz oraz Djoko Salić. Gliwiczanie prowadzili już 17:9 w pierwszej kwarcie, ale wtedy trener Arkadiusz Miłoszewski zdecydował się przerwać grę i poprosił o czas. 

To zdecydowanie pomogło. King zaczął grać lepiej, rozważniej  i przede wszystkim uważniej w obronie. Szczecinianie wygrali ten fragment 14:9 i po pierwszej kwarcie przegrywali tylko 23:26.

Każda kolejna sekund sprawiała, że Wilki Morskie radziły sobie coraz lepiej. Świetną zmianę dał Paweł Kikowski. Doskonale w obronie radził sobie Sherron Dorsey-Walker i King do przerwy prowadził 52:43. Drugą kwartę szczecinianie zamknęli serią 16:2.

Agresja, determinacja i pomysł na grę sprawił, że King Szczecin po powrocie na parkiet ciągle powiększał przewagę. W pewnym momencie przewaga gospodarzy wynosiła już 85:64. Wtedy stało się jasne, że Wilki Morskie tego meczu nie przegrają.

Doskonałe zawody rozegrał Paweł Kikowski, który trafił pięć z sześciu rzutów z dystansu. Aktywny w obronie i skuteczny z dystansu był także Sherron Dorsey-Walker. Swoje charakterystyczne rzuty trafiał też Stacy Davis. Po obu stronach parkietu walczył Filip Matczak. Dzięki temu King wygrał 93:82.

King Szczecin – GTK Gliwice 93:82 (23:26, 29:17, 23:15, 18:24)

King: Paweł Kikowski 20, Sherron Dorsey-Walker 20, Steven Davis 18, Filip Matczak 12, Djoko Salić 10, Jakub Schenk 9, Mateusz Bartosz 4, Michał Kroczak 0.

GTK: Jabarie Hinds 19, Kristijan Krajina 17, Roberts Stumbris 14, Kacper Radwański 11, Filip Put 7, Damonte Dodd 7, Daniel Gołębiowski 5, Josh Fortune 2.

Komentarze

0