Trener Arkadiusz Miłoszewski fantastycznie rozpoczął swoją pracę w Kingu Szczecin. Wygrał trzy kolejne mecze. W niedzielę, Wilki Morskie pod jego wodzą pokonały Anwil Włocławek 89:80.

Hala Mistrzów to jeden z najgorętszych obiektów na mapie koszykarskiej Polski. Wszyscy doskonale wiedzą, jak trudno jest wygrać mecz, grając przed włocławską publicznością. King nie wyszedł jednak sparaliżowany na parkiet. Szczecinianie mieli pomysł, jak grać z rozpędzonym Anwilem (przed meczem bilans 6:1).

Świetna obrona i kolejne przechwyty napędzały atak Wilków Morskich. King prowadził do przerwy 41:33. Gospodarze po powrocie na parkiet odrobili straty i doprowadzili do remisu. To był ostatni moment, w którym zwycięstwo szczecinian było zagrożone. King nie pozwolił Anwilowi nawet na sekundę prowadzenia w meczu przed własną publicznością. Wilki prowadziły przez 39 minut i 19 sekund.

Koszykarze trenera Arkadiusza Miłoszewskiego zostawili na parkiecie we Włocławku całe serca i wszystkie siły. Jakub Schenk miał w czwartej kwarcie problemy ze skurczami, ale to właśnie ta ofiarna gra pozwoliła odnieść Kingowi piąte zwycięstwo w tym sezonie.

Wilki Morskie grały piękny zespołowy basket. Aż pięciu graczy szczecińskiego zespołu zdobyło w tym meczu więcej, niż 10 punktów. Fenomenalne zawody rozegrał Sherron Dorsey-Walker. Autor 19 punktów, 7 zbiórek i 6 przechwytów.

Kolejnym rywalem – w najbliższą niedzielę – Kinga Szczecin będą Czarni Słupsk, lider Energa Basket Ligi.

Anwil Włocławek – King Szczecin 80:89 (15:18, 18:23, 19:21, 28:27)

Anwil: Kyndal Dykes 29, James Bell 14, Luke Petrasek 13, Jonah Matthews 9, Kavell Bigby-Williams 8 (10 zb), Kamil Łączyński 3, Szymon Szewczyk 2, Sebastian Kowalczyk 2, Maciej Bojanowski 0, Marcin Woroniecki 0.

King: Sherron Dorsey-Walker 19, Djoko Salić 18, Filip Matczak 17, Jakub Schenk 12, Paweł Kikowski 12, Stacy Davis 9, Kacper Borowski 2, Michał Kroczak 0, Mateusz Bartosz 0.

Komentarze

0