King po powrocie do Szczecina przegrał dwa kolejne mecze z rzędu. Podopieczni trenera Jesusa Ramireza chcieli za wszelką cenę przełamać tą złą passę. W czwartek, 4 marca, nadarzyła się kolejna okazja. Wilki Morskie gościły utytułowany WKS Śląsk Wrocław. 

Pierwsza odsłona była popisem gry obronnej Kinga Szczecin. Gospodarze mieli tylko problem ze skutecznym atakiem, gdyby lepiej wykorzystywali swoje szanse w ofensywie, to prowadzenie byłoby o wiele wyższe. Jednak pierwsza odsłona zakończyła się zwycięstwem Kinga 19:10.

W kolejnej odsłonie meczu to Śląsk Wrocław wrzucił wyższy bieg i świetnie grał w obronie. Wilki Morskie miały problem ze sforsowaniem zmiennej defensywy rywali. Po dwudziestu minutach gry King prowadził 29:28.

Po powrocie na parkiet mecz się nieco ożywił. Śląsk kontynuował zespołową ofensywę, a King przez długi czas próbował dorównać mu tempa. Dobrą zmianę w tym meczu dał Dominik Wilczek, który w jednej z akcji został nonszalancko potraktowany przez ławkę rezerwowych Śląska.

Sportowa złość, to najlepsza odpowiedź na takie zachowanie. Wilczek od tamtego momentu trafił cztery rzuty z dystansu, czym dał sygnał do ataku Wilków Morskich. Na początku czwartej kwarty King zanotował serię 19:0! Wrocławianie pierwsze punkty zdobyli dopiero w połowie finałowej odsłony. Fenomenalne zawody rozgrywał Michael Fakuade, Tookie Brown, Dominik Wilczek i Mateusz Zębski. King wygrał ostatnią partię 33:11 i zanotował piętnaste zwycięstwo w tym sezonie.

King Szczecin – WKS Śląsk Wrocław 79:65 (19:10, 10:18, 17:26, 33:11)

King: Tookie Brown 21, Mateusz Zębski 16, Dominik WIlczek 13, Cleveland Melvin 11, Michael Fakuade 10, Zach Thomas 3, Mateusz Bartosz 2, Jakub Schenk 2, Paweł Kikowski 1, Rodney Purvis 0.

Śląsk: Kayle Gibson 17, Strahinja Jovanović 11, Michał Gabiński 9, Elijah Stewart 9, Aleksander Dziewa 8, Mateusz Szlachetka 6, Ivan Ramljak 3, Ben McCauley 2, Jan Wójcik 0.

Komentarze

0