King Szczecin postawił bardzo ważny krok na drodze ku fazie play-off! Wygrał w Hali Mistrzów z liderem rozgrywek Energa Basket Ligi – Anwilem Włocławek. W tym sezonie, gospodarze we własnej hali przegrali tylko raz.  Najlepiej punktującym graczem Kinga był Carlos Medlock, który zdobył 21 oczek. 

Pierwsza kwarta pokazała determinację Kinga Szczecin. Od samego początku podopieczni trenera Mindaugasa Budzinauskasa imponowali grą w obronie. Szczecinianie mieli drobne problemy z ofensywą, bo Anwil Włocławek również świetnie radził sobie w defensywie. Wilki Morskie prowadziły po pierwszych dziesięciu minutach gry 17:15. Wynik, równo z końcową syreną, ustalił Paweł Kikowski, który trafił bardzo trudny rzut z dystansu (z dwoma obrońcami przed sobą). W drugiej odsłonie King wrzucił jeszcze wyższy bieg. Wilki prowadziły już 27:20, ale Anwil kilkoma szybkimi atakami potrafił odrobić straty. Ostatecznie do szatni, po pierwszej połowie, w lepszych nastrojach schodzili podopieczni trenera Mindaugasa Budzinauskasa. Wygrywali 34:32.

Po powrocie na parkiet obraz gry się nie zmienił. King Szczecin wciąż miał delikatnie większą kontrolę nad wydarzeniami, które miały miejsce w Hali Mistrzów. Po raz kolejny, świetnie w obronie oraz ataku spisywał się Martynas Paliukenas. Litwin mocno utrudniał życie Ivanovi Almeidzie, a do tego wykorzystywał luki w obronie Anwilu. W niedzielny wieczór King imponował zespołową obroną. Gospodarze nie mieli zbyt wielu dobrych pozycji do rzutów. Najlepiej oddaje to statystyka rzutów z gry. Anwil był skuteczny tylko w 23 z 58 prób.

Gra o zwycięstwo w Hali Mistrzów trwała do ostatnich minut meczu. W kluczowych momentach to King Szczecin wykazał większy spryt i spokój na linii rzutów wolnych. W najważniejszych chwila swoich „osobistych” nie trafili: Ivan Almeida oraz Josip Sobin. Wilki Morskie odpowiedziały celnym rzutem spod kosza Mateusza Bartosza – wracającego do gry po kontuzji, z którą walczył od 10 lutego – oraz skutecznymi „wolnymi” Pawła Kikowskiego. Te akcje dały Kingowi prowadzenie 73:69. Anwil nie znalazł już drogi na sforsowanie obrony Wilków. Wynik meczu ustalił Carlos Medlock.

Zwycięstwo we Włocławku to arcyważna wygrana w kontekście gry w fazie play-off. Podopieczni trenera Mindaugasa Budzinauskasa rozegrają jeszcze dwa mecze rundy zasadniczej.

Anwil Włocławek – King Szczecin 69:74 (15:17, 17:17, 21:21, 16:19)

Anwil: Jarosław Zyskowski 16, Ivan Almeida 14, Paweł Leończyk 11, Josip Sobin 11, Quinton Hosley 10, Jakub Wojciechowski 5, Michał Nowakowski 2, Ante Delas 0, Mario Ihring 0.

King: Carlos Medlock 21, Paweł Kikowski 15, Martynas Paliukenas 12, Łukasz Diduszko 11, Tauras Jogela 6, Sebastian Kowalczyk 4, Darrell Harris 3 (12 zb), Mateusz Bartosz 2, Kyle Benjamin 0.

Komentarze

0