Kolejne spotkanie z udziałem zawodników King Szczecin miało wszystko, co powinien posiadać mecz o być, albo nie być w fazie play-off. Walka o każdą piłkę, zaangażowanie do ostatniej sekundy, olbrzymie emocję oraz dogrywkę.

Pierwsza kwarta starcia padła łupem gospodarzy i to zdecydowanie. Energa Czarni Słupsk wygrali ją 20:8. Podopieczni trenera Marka Łukomskiego mieli problem z rzutami z dystansu, ale w drugiej partii znacznie poprawili swoją obronę. Pantery nie zdobywały swoich punktów z łatwością, a to pozwoliło odrabiać straty. Po pierwszej połowie Wilki Morskie przegrywały już tylko 28:35. Świetne zawody w barwach szczecińskiej ekipy rozgrywał Paweł Kikowski. Popularny Kiko doskonale odnajdował drogę do kosza słupskiej drużyny i bardzo często rywale przekraczali przepisy zatrzymując rzucającego obrońcę Kinga Szczecin. Kikowski wykonywał aż 11 rzutów z linii rzutów wolnych.

To głównie za sprawą dobrej gry w obronie oraz popisom ofensywnym Russella Robinsona, Travisa Releforda oraz Kikowskiego Wilki Morskie wróciły do gry o zwycięstwo w sobotnim starciu z Energą Czarnymi Słupsk. King cały czas odgryzał się gospodarzom, ale nie potrafił ich przełamać. W ostatnich sekundach starcia gra toczyła się w granicy jednego posiadania.

Na sześć sekund przed końcem regulaminowego czasu gry swój pierwszy rzut wolny na punkty zamienił Anthony Goods. Druga próba gracza Panter okazała się niecelna, a piłkę zebrał Marcin Dutkiewicz i natychmiast podał ją do Pawła Kikowskiego. Ten sprintem przeniósł ją na stronę rywali i mijając z nich znalazł drogę do kosza. Ten rzut był bardzo ważny, doprowadził do dogrywki. Po czterdziestu minutach na tablicy wyników widniał remis 67:67.

W dodatkowym czasie gry szczecinianie wyszli na pierwsze prowadzenie w meczu, za sprawą dwóch celnych wolnych Roberta Skibniewskiego. Jednak to gospodarze byli bardziej skuteczni w końcówce dogrywki i rozstrzygnęli ją na swoją korzyść. Tym samym wygrali całe starcie 84:77.

Energa Czarni Słupsk – King Szczecin 84:77 (20:8, 15:20, 14:17, 18:22, d. 17:10)

Energa Czarni: Ginyard 16, Surmacz 16, Lewis 16, Goods 13, Kravish 9, Cesnauskis 4, Seweryn 4, Dąbrowski 3, Bachynski 3

King: Kikowski 29, Robinson 16, Releford 14, Skibniewski 6, Łukasiak 4, Nowakowski 4, Robbins 2, Garbacz 0.

Komentarze

0