King Szczecin w sobotę mierzył się z Miastem Szkła Krosno w ramach 5. kolejki Energa Basket Ligi. Wilki Morskie do własnej hali wróciły po przegranej z Legią Warszawa. Na ławce trenerskiej szczecińskiego zespołu ponownie zasiadł trener Mindaugas Budzinauskas, który w sobotę prowadził Kinga, jako pierwszy szkoleniowiec.

Wilki Morskie nie popełniły już tego samego błędu, co w Warszawie. Szczecinianie zaczęli mecz od mocnej uderzenia. Świetnie grały w obronie, co pozwoliło zbudować prowadzenie. King zanotował serię 13:0, a trener Mariusz Niedbalski ratował swój zespół przerwą na żądanie. Świetnie od początku starcia prezentował się Tauras Jogela. Gospodarze wygrali pierwszą odsłonę 27:18. Druga kwarta meczu nadal toczyła się pod dyktando podopiecznych trenera Mindaugasa Budzinauskasa. King w pełni kontrolował wydarzenia na parkiecie, a na przerwę schodził prowadząc 46:30.

Po powrocie na boisko w grze Wilków Morskich coś się zacięło. Uleciała energia, pojawiły się straty i nieskuteczność w ofensywie. Miasto Szkła Krosno powoli odrabiało straty. Trzecią kwartę sobotniego pojedynku można śmiało uznać za jedną z najgorszych w tym sezonie. Mimo problemów w ataku King całkiem dobrze radził sobie w obronie. To między innymi dlatego goście ciągle znajdowali się pod kreską. Wilki cały czas prowadziły i powoli zmierzały do końca starcia. Dzięki dobrej postawie Łukasza Diduszki w drugiej połowie szczecinianie zdołali dowieść zwycięstwo do końca.

King Szczecin – Miasto Szkła Krosno 74:66 (27:18, 19:12, 8:19, 20:17)

King: Jogela 20, Diduszko 13, Schenk 11, Kikowski 10, Paliukenas 8, Sajus 7, Vecvagars 3, Harris 2.

Miasto Szkła: Hinds 22, Westbrook 12, Loveridge 11, Krefft 6, Bojanowski 5, Grochowski 4, Sekulović 4, Bogucki 2, Put 0, Oczkowicz 0.

Komentarze

0