Cóż to był za mecz. Można śmiało napisać, że już pierwsza kwarta była próbą cierpliwości dla kibiców. Oba zespoły grały falami, punktowały seriami. Tempo było rwane. Twarde Pierniki oraz King popełniały straty. Ostatecznie po 10 minutach gry gospodarze prowadzili 20:14. 

W kolejnej odsłonie meczu Wilki Morskie miały spore problemy w ataku. Nie mogły się wstrzelić z dystansu. W obronie podopieczni trenera Arkadiusza Miłoszewskiego wydawali się być twardzi i nieustępliwi, choć torunianie momentami zbyt łatwo zdobywali punkty ze strefy podkoszowej. Do przerwy Twarde Pierniki prowadziły 38:29.

King nie zwieszał głów. Walczył o każdy punkt i każde posiadanie. W drugiej połowie obraz meczu odmienili Filip Matczak, Malachi Richardson, Stacy Davis oraz Djoko Salić. Szczecinianie zdołali odrobić straty, a mecz stał się zdecydowanie przyjemniejszy dla oka kibica. Więcej skutecznych akcji i mniej strat, to był przepis na emocje. Po trzeciej kwarcie gospodarze prowadzili już tylko 54:51.

W ostatniej partii King zaczynał łapać wiatr w żagle. Efektownymi i efektywnymi akcjami popisywał się Malachi Richardson. Wilki Morskie wyszły nawet na trzypunktowe prowadzenie, ale wtedy koncert rzutów z dystansu urządziły Twarde Pierniki. Gospodarze wypracowali sobie przewagę i skutecznie jej bronili. King robił wszystko, aby wyszarpać kolejne punkty, ale kontrowersyjna końcówka kwarty sprawiła, że to gospodarze wygrali cały mecz 76:69.

Twarde Pierniki Toruń – King Szczecin 76:69 (20:14, 18:15, 16:22, 22:18)

Twarde Pierniki: Jahenns Manigat 18, Roko Rogić 13, Daniel Amigo 12, Bartosz Diduszko 12, Aaron Cel 8, Michał Kołodziej 6, Michał Samsonowicz 5, Szymon Janczak 2.

King: Malachi Richardson 16, Stacy Davis 15, Jay Threat 9, Sherron Dorsey-Walker 9, Djoko Salić 7, Jakub Schenk 6, Filip Matczak 4, Mateusz Bartosz 3, Paweł Kikowski 0.

Komentarze

0