King Szczecin doznał dotkliwej porażki na początku sezonu 2019/2020 w Sopocie. Z miejscowym Treflem Wilki Morskie przegrały 77:90. W niedzielę 12 stycznia King miał apetyt na rewanż.

Podopieczni trenera Łukasza Bieli mieli na początku meczu problem ze zdobywaniem punktów, ale bardzo dobrze radzili sobie w obronie. Mimo spudłowanych rzutów gospodarze przegrywali przez długi okres gry tylko 0:5. Kolejne efektowne akcje Dustina Ware’a pozwoliły wrócić do meczu. Szczecinianie przegrali tą część meczu 17:15, bo celną trójką popisał się Łukasz Kolenda. W kolejnej partii, szczecinianie nadal nie prezentowali dobrego poziomu w ataku, jednak nie odpuszczali w obronie i nie zwieszali głów. Walczyli o każdą piłkę. Ostatecznie King schodził do szatni przegrywając 34:40.

Po powrocie na parkiet zobaczyliśmy odmienioną drużynę Wilków Morskich. Podopieczni trenera Łukasza Bieli wznieśli się na jeszcze wyższy poziom w obronie, z której wynikał bardzo dobry atak. Kolejne punkty do swojego konta dopisywali Ware, Cleveland Melvin oraz Thomas Davis. Dobrą zmianę dał także Dominik Wilczek, a swoją niemoc strzelecką przełamał także Paweł Kikowski. Kapitan Kinga głośno wyraził swoją radość po trzech celnych trójkach z rzędu. Gospodarze zwyciężyli w tej kwarcie 25:9!

Ostatnia kwarta meczu była w pełni kontrolowana przez Kinga. Oczywiście Trefl Sopot walczył i próbował wyszarpać zwycięstwo, ale prowadzenie Wilków Morskich nie było zagrożone. Dopiero w końcówce meczu Trefl (dzięki dobrym akcjom Carlosa Medlocka) był w stanie zmniejszyć dystans do gospodarzy. Szczecinianie pokonali sopocian 76:70 i tym samym zrewanżowali się za przegraną z początku tego sezonu Energa Basket Ligi.

King Szczecin – Trefl Sopot 76:70 (15:17, 19:23, 25:9, 17:21)

King: Ware 23 (6 as), Kikowski 12, Davis 10, Melvin 10 (10 zb), Wilczek 10, McCauley 6, Bartosz 3, Łapeta 2, Kucharek.

Trefl: Foulland 18 (13 zb), Medlock 13, Ayers 13, M. Kolenda 8, Leończyk 7, Ł. Kolenda 6, Roberson 5, Kovalenko.

Komentarze

0