Wyrównany mecz w Zielonej Górze! Stelmet Enea pokonał ostatecznie Kinga Szczecin 96:89 w zaległym spotkaniu 7. kolejki Energa Basket Ligi.

Na początku spotkania obie drużyny miały problemy z konstruowaniem ataku pozycyjnego, co przełożyło się też na skuteczność. Lepiej radziła sobie jednak ekipa Kinga, która zdobywała małą przewagę. Później inicjatywę przejęli gospodarze – po kolejnych rzutach wolnych Michała Sokołowskiego mieli siedem punktów przewagi. Po 10 minutach było 24:19. W drugiej kwarcie nieźle prezentował się Kaspars Vecvagars i dzięki jego rzutom szczecinianie zbliżyli się na punkt. Trafieniami z dystansu odpowiadał Łukasz Koszarek, dzięki czemu ekipa trenera Igora Jovovicia utrzymywała prowadzenie. Goście poprawili obronę, uruchomili kontrataki i po rzucie Mateusza Bartosza doprowadzili do remisu. Po trójce Pawła Kikowskiego po pierwszej połowie prowadzili 43:40.

Na początku trzeciej kwarty przewaga zespołu prowadzonego przez trenera Łukasza Bielę wzrastała nawet do 10 punktów – główna w tym zasługa świetnego Martynasa Paliukenasa. Straty starali się odrabiać Łukasz Koszarek i Przemysław Zamojski, ale to King ciągle wyglądał lepiej. W końcówce tej części meczu skuteczny był Gabe DeVoe – po jego rzutach zielonogórzanie zbliżyli się do stanu 65:67 po 30 minutach. Amerykanin niemal w pojedynkę wyprowadził Stelmet Eneę na prowadzenie w czwartej kwarcie. Goście się jednak nie poddawali i ciągle byli bardzo blisko. Na półtorej minuty przed końcem po trafieniu Vecvagarsa mieliśmy remis. W końcówce kluczową trójkę trafił jednak Żeljko Sakić i to gospodarze zwyciężyli 96:89.

Najlepszym graczem Stelmetu Enei był Łukasz Koszarek, który zanotował 17 punktów, 4 zbiórki i 4 asysty. Paweł Kikowski rzucił dla Kinga aż 26 punktów.

Komentarze

0