Po serii trzech przegranych z rzędu rozmawiamy z trenerem Mindaugasem Budzinauskasem o sytuacji, jaka panuje w Kingu Szczecin. 

Przemysław Sierakowski: – Rozmawiamy w trudnym momencie. Nasz zespół po pięciu wygranych z rzędu ma serię trzech przegranych z rzędu. Czy znalazł już trener wspólny mianownik tych przegranych?

Mindaugas Budzinauskas, trener Kinga Szczecin: – Każdy mecz, to zawsze jest inna historia, ale jest kilka takich rzeczy, które łączą te nasze przegrane, a nawet wygrane mecze. Mamy duży problem, kiedy coś nam nie wychodzi. Nie trafiamy jakiegoś rzutu, robimy stratę albo przeciwnik trafia trudne rzuty. My wtedy przestajemy na chwilę grać. Dwie, trzy minuty gramy po prostu katastrofalnie. Uważam, że to są bardziej takie mentalne problemy. Nawet w tych spotkaniach, gdy mieliśmy serię wygranych, to te bardzo słabe momenty gry się pojawiały. W meczach z Gliwicami, czy Śląskiem prowadziliśmy już nawet dwudziestoma punktami i zawsze potrafiliśmy tę przewagę roztrwonić. W Zielonej Górze było podobnie. Dobrze zaczęliśmy ten mecz. Tylko, że Stelmet to zespół, który jest obecnie w bardzo dobrej formie i wszystkie nasze przestoje i błędy surowo wykorzystał. Dlatego ten wynik był zły.

- Czy ten problem mentalny jest trudniej naprawić, niż typowo koszykarskie sprawy?

- Mentalne problemy, to zawsze trudna sprawa. Brakuje nam tego, żeby zawodnicy zrozumieli, że w złych momentach jeszcze bardziej trzeba się razem trzymać. Może nawet przecierpieć tę sytuację, że coś nie idzie. W każdym meczu pojawią się takie momenty, że przeciwnik będzie grał lepiej, albo coś nie wychodzi. Dlatego trzeba jeszcze bardziej się skupiać i walczyć na boisku, a my przez kilka minut się gubimy i później próbujemy wszystko naprawiać. To jet na ten moment nasz podstawowy problem.

- W Zielonej Górze mieliśmy olbrzymie problemy z obroną strefy podkoszowej. Z czego wynikał nasz kłopot z zatrzymaniem wysokich graczy Stelmetu. Miałem takie wrażenie, że bardzo łatwo przegrywaliśmy pojedynki „1 na 1″.

- Dokładnie. Bardzo łatwo przygrywaliśmy te pojedynki. Stelmet miał bardzo wysoką skuteczność spod kosza. Myślę, że to nie był problem naszych wysokich, obrońców, czy jakieś jednej konkretnej formacji. Raz w obronie źle zagrał wysoki, drugi raz niski zawodnik mu nie pomógł, trzeci raz ktoś się zagapił i traciliśmy łatwe punkty. Momentami broniliśmy dobrze, a przeciwnik trafiał trudne rzuty, a później dawaliśmy im łatwe punkty z kontry. Dlatego mieliśmy taki wynik. To nie był problem jednego zawodnika, tylko problem całego zespołu.

- Mecz w Zielonej Górze był kolejnym, na którym obecni byli nasi kibice. Byli bardzo głośni na niezwykle gorącym terenie. W hali CRS rzadko jest tak, że słychać doping kibiców drużyny przyjezdnej, a tym razem tak było. Czy kibice i ich postawa jest ważna w tej mentalnej odbudowie? Bo mimo słabego wyniku w Zielonej Górze, nie było takiego momentu, w którym przestaliby nas dopingować.

- To jest świetna sprawa. Jestem pod wielkim wrażeniem naszych kibiców i tego, co robili w hali Stelmetu. Powiem szczerze, że w trakcie meczu nic nie słyszę, ani naszych kibiców, ani kibiców gospodarzy. Jednak, gdy analizowałem ten mecz i oglądałem go kilka razy, to aż byłem mocno zaskoczony, że całe potkanie kibice naprawdę gorąco nas dopingowali. Na pewno oni nam pomagają. Najbardziej było to widać w meczu z Polskim Cukrem Toruń. Właśnie to był chyba jedyny mecz, w którym udało nam się uniknąć przestojów. Duży wpływ na to miała postawa kibiców, którzy nie dali nam przestać grać dobrze. Nieśli nas dopingiem. Dlatego wygraliśmy ten mecz. Kibice w Szczecinie robią naprawdę dobrą robotę.

- Kolejny mecz Kinga już 1 grudnia. Naszym przeciwnikiem będzie HydroTruck Radom. Wreszcie mamy trochę więcej czasu na trening. Często trenerzy i zawodnicy twierdzą, że gdy zespół jest w dołku, to najlepiej jak najszybciej rozegrać kolejny mecz. Jak jest w naszym wypadku?

- W tej sytuacji, to dobrze, że mamy więcej czasu na pracę przed meczem z HydroTruckiem Radom. Musimy wyciszyć głowy, wrócić do treningów i ponownie nabrać wiary, że możemy grać i wygrywać z najlepszymi, bo tak naprawdę jest. Musimy wyciągnąć wnioski z przegranych i naprawdę popracować nad mentalnością.

Rozmawiał Przemysław Sierakowski

Komentarze

0