Przed meczem z BM Slam Stalą Ostrów Wielkopolski postanowiliśmy zadać kilka pytań trenerowi Kinga Szczecin, Łukaszowi Bieli oraz nowemu zawodnikowi Wilków Morskich, Isaiahowi Briscoe, który na pierwszym wspólnym treningu z zespołem pojawił się w środowe przedpołudnie. Oto efekty naszych rozmów: 

ROZMOWA Z ISAIAHEM BRISCOEM:

Przemysław Sierakowski: – Isaiah za Tobą pierwsze treningi w nowym klubie. Jakie uczucia ci towarzyszą na początku wspólnej drogi z Wilkami Morskimi?

Isaiah Briscoe: – Wszystko jest w porządku. Jestem zadowolony, że mogę tu być. Jestem gotowy, aby zacząć pracę na pełen obrotach i taki jest plan.

- Za tobą lot z USA do Szczecina, jak minęła ci ta podróż?

- O dziwo lot nie był zły. Trwał tylko około 7 godzin. Samolot nie był wypełniony, więc mogłem się „wyciągnąć” wygodnie. Moje ciało czuje się naprawdę dobrze, ja sam również czuję bardzo dobrze.

- Dokucza ci „jet lag”?

- Dzisiaj mieliśmy trening rzutowy i trafiałem całkiem dobrze, więc chyba jest ok. Najgorzej jest, gdy wracam do domu, wtedy różnica czasu trochę mi dokucza.

- Przed nami mecz z BM Slam Stalą Ostrów Wielkopolski. Jakie cele zakładasz sobie na to starcie?

- Jestem tutaj, aby rywalizować i grać w swoim stylu. Być sobą. Obiecuję, że będę dawał z siebie wszystko i robił to, co najlepiej potrafię, aby pomagać zespołowi w odniesieniu zwycięstwa. Moim celem jest to, abyśmy dostali się do fazy play-off i mieli w niej dobre rozstawienie. Cel jest tak daleki, jak daleko może zajść ten zespół. Jestem tu, aby się do tego przyczynić i wykonać moje zadanie. Pomóc zespołowi tak tylko, jak będę mógł.

- Kibice naszego zespołu niezwykle ucieszyli się z twojego przylotu do Szczecina. Co możesz im powiedzieć, aby przekonać ich do przyjścia na halę w piątek?

- Jestem bardzo podekscytowany faktem, że spotkam naszych kibiców. Chciałbym zobaczyć, jak to wygląda w Polsce. Byłem już w kilku miejscach na świecie. Grałem w Estonii, Niemczech i teraz w Polsce. Jestem gotów zobaczyć szczecińskich kibiców, nie mogę się doczekać, aby poczuć ich doping.

- Na koniec muszę cię zapytać o NBA. Jak to się stało, że zawodnik, który jeszcze w zeszłym sezonie grał w Orlando Magic znalazł się w Szczecinie?

- Znasz moją historię i wiesz, że odniosłem kontuzję. Przez to Orlando zwolniło mnie z kontraktu. Dla mnie nie ma znaczenia, czy gram w NBA, czy w polskiej lidze. Wszędzie jestem sobą i mam takie samo podejście. Jestem profesjonalistą i chcę dawać z siebie maksimum we wszystkim co robię, gdziekolwiek to robię. Koszykówka, to koszykówka. Jestem tutaj, aby rywalizować i cieszyć się grą.

- Chcesz wrócić do NBA?

- Oczywiście. To mój plan na lato. Wtedy będę nad tym pracował. Teraz jestem w Szczecinie i zrobię wszystko, aby pomóc temu zespołowi, aby ściągnąć kibiców na trybuny, aby znaleźć się w play-offs. Chcę wytworzyć tutaj specjalną energię i wykorzystać w pełni mój czas w Polsce.

ROZMOWA Z TRENEREM ŁUKASZEM BIELĄ: 

Przemysław Sierakowski: – Od meczu ze Startem Lublin minęło już kilka dni. Co może trener powiedzieć o tym spotkaniu?

Trener Łukasz Biela: – Zaczęliśmy nieźle to spotkanie. Graliśmy wszystko to, co chcieliśmy. Mieliśmy odpowiedź na każdą akcję rywali. Ustawili strefę, a my całkowicie ją rozbiliśmy, nie zdecydowali się później ponowić tego manewru. Pod koniec pierwszej kwarty, trochę na własne życzenie, straciliśmy kontrolę nad tym meczem. Daliśmy im paliwo w postaci naszych bezsensownych strat. W całym meczu może nie było ich tak dużo, ale pojawiały się w najważniejszych momentach, kiedy to my mieliśmy kontrolę. Po przerwie Start Lublin zwiększył intensywność, a my zaczęliśmy podejmować bardzo złe decyzje w ataku. Mamy problem ze zbyt egoistyczną gra w ataku. Tracimy przez to naszą płynność. Myślę, że w tym meczu ponownie pojawił się nasz problem mentalny. Przegrywając kilkoma punktami zachowywaliśmy się tak, jakby nasz rywal miał przewagę trzydziestu punktów. Bardzo trudno jest nam w takim momencie się odbudować. Gospodarze poczuli krew i wykorzystali nasze słabości.

- Po takich meczach, jak nasz w Lublinie, na trenerów zawsze wylewa się wiadro krytyki ze strony kibiców. Szkoleniowcom obrywa się za straty i fatalną decyzyjność zawodników. Trener rozrysowuje daną akcję podczas przerwy na żądanie, a po powrocie na parkiet pierwszą rzeczą, którą robi zawodnik jest strata. Co może zrobić trener w takiej sytuacji? Przecież nie może wejść na parkiet i sam wyegzekwować swój pomysł na grę.

- Za wyniki drużyny zawsze odpowiedzialny jest trener i tutaj nie ma o czym mówić. Ja nigdy od takiej odpowiedzialności nie uciekam.

- Kilka pierwszych treningów z naszym zespołem odbył już Isaiah Briscoe. Czy może trener zdradzić, jak doszło do tego, że zawodnik takiego kalibru trafił do Kinga Szczecin?

- Isaiah został zaproponowany klubowi, my złożyliśmy swoją ofertę i okazało się, że dość szybko na nią odpowiedział. Był gotowy, aby do nas dołączyć. Świetna robota ze strony agenta i ze strony klubu zaowocowała tym, że mamy w Szczecinie takiego gracza, który mimo młodego wieku może pochwalić się bardzo imponującym CV.

- Co Isaiah Briscoe może wnieść do naszego zespołu?

- Naszą bolączką, jeśli chodzi o atak, był brak drugiego „ball handlera”, zawodnika który agresywnie gra na pick’n’rollu. Dlatego nasza ofensywa często po prostu nie funkcjonowała. Jestem przekonany, że Isaiah da nam to, czego potrzebujemy w tej materii. Jest to zawodnik, który z piłką dostaje się tam gdzie chce, kiedy chce. Przede wszystkim jest to gracz, który może występować na pozycji numer 2 i 1 z równym powodzeniem. Krążą o nim takie opinie, że stara się być liderem. Nam tego czasami na boisku brakuje. Jest znany z ogromnych możliwości w obronie. W przeszłości był delegowany do wyłączania najlepszych graczy przeciwnika. To bardzo dobry i wszechstronny zawodnik.

- Przed nami mecz z BM SlamStalą Ostrów Wielkopolski. To zespół, który jest na fali. Poczuł, że może się włączyć do walki o play-off. Co trzeba zrobić, aby pokonać tego rywala?

- Musimy być w stanie wrócić do obrony i szybko się w niej organizować. Oni mają ogromne możliwości jeśli chodzi o tranzycję i szybki atak. Posiadają atletycznych zawodników na każdej pozycji obwodowej. Kluczem będą nasze decyzje i kontrolowanie tego, co robimy na boisku oraz kontrola piłki i egzekwowanie założeń obronnych.

Komentarze

0