Rozmawiamy z trenerem Wojciechem Boblewskim. Pomysłodawcą i założycielem projektu Pogoń Basket, który współpracuje także z ekstraklasowym Kingiem Szczecin. Trener Wojciech Boblewski jest jedynym polskim trenerem, który obecnie uczestniczy w prestiżowym projekcie FIBA Europe Coaching Certificate. Trener Boblewski opowiada o planach, celach i założeniach projektu.

Przemysław Sierakowski: – Za Wami pierwszy oficjalny turniej pod szyldem Pogoń Basket. Do Szczecina przyjechały wielkie koszykarskie marki, takie jak Włocławek, czy Zielona Góra. Jak wrażenia?

Wojciech Boblewski: – Jesteśmy bardzo zadowoleni, bo tak jak wspomniałeś to był nasz pierwszy oficjalny ogólnopolski turniej – Pogoń Cup. Świetnie, że przyjechały do nas drużyny, o których wspomniałeś, to nadaje turniejowi dodatkowego prestiżu. Dla rocznika 2008 był to pierwszy sprawdzian po obozach przygotowawczych i wrześniowych treningach. Szkoda, że byliśmy w okrojonym składzie, obecnie mamy kontuzjowanych dwóch podstawowych zawodników Rafał i Konrada. Organizacyjnie turniej wypadł bardzo fajnie, i jest to duża zasługa rodziców zaangażowanych bezpośrednio w turniej oraz sponsorów, którzy wsparli naszą imprezę. Zatem z tego miejsca chciałbym podziękować bardzo mocno za zaangażowanie. Chciałbym podziękować także wszystkim firmom, które przyczyniły się do organizacji turnieju.

- Dlaczego koszykówka nie jest dla dzieci w wieku szkolnym sportem pierwszego lub drugiego wyboru, jeśli chodzi o dyscyplinę, którą chcą uprawiać. Wiecie, jak poradzić sobie z tym problemem?

- W dużej mierze chodzi o marketing, rozpoznawalność dyscypliny i pokazanie się szerszej rzeczy odbiorców. Koszykówka niestety nadal jest niszowym sportem w naszym kraju, co za tym idzie w Szczecinie również. Chcemy się promować i pokazywać nasz nowy projekt. Za pośrednictwem mediów lokalnych, nawiązywać współpracę ze szkołami, trenerami oraz klubami tak aby każdy potencjalny rodzic, dziecko chcące trenować koszykówkę skierowało swoje kroki do Pogoń Basket Szczecin. Teraz mieliśmy pandemię i ciężko nam było podejmować różne działania promocyjne mamy nadzieję, że w tym roku będzie więcej możliwości. Oficjalnie jesteśmy Pogonią koszykarską, klubem związanym umową z Pogonią Szczecin S.A. Warto jednak zaznaczyć, że bardzo mocno związani jesteśmy z Kingiem Szczecin, współpracujemy na co dzień z koszykarską drużyną ekstraklasy. Bardzo duże podziękowanie dla Prezesa Kinga Szczecin, Krzysztofa Króla, za wsparcie i możliwości które umożliwiają nam rozwój są to m.in.: tak, jak możliwość wystawienia reklam promujących nasz klub podczas meczów ekstraklasy. Współpraca jest też w wielu innych aspektach. Z kierownikiem Zbyszkiem rozmawiamy o marketingu, strojach i wielu innych rzeczach. Bardzo cenię sobie nasze wspólne relacje z Kingiem Szczecin.

- Jeśli mowa o King Wilkach Morskich, to co należy zrobić, aby szczeciński zawodnik wreszcie trafił do pierwszego zespołu?

- To faktycznie trudne pytanie, bo nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Mam swoją teorię na ten temat. Przede wszystkim należy mieć system szkolenia, który jest spisany. Trenerzy wtedy wiedzą, jak mają pracować. Potrzebna jest drabinka szkoleniowa, skrupulatnie i konsekwentnie pracować wg. tego planu. Później wchodzi już współpraca między akademią a seniorskim zespołem. Aby do tego doprowadzić, należy mieć sprawinie działającą organizacyjnie machinę w postaci klubu. Klubu który prowadzi nabory, selekcję pracuje według systemu, posiadający drugoligowy zespół dla młodych graczy będącym naturalnym przygotowaniem gracz do drużyny seniorskiej. Te wszystkie działania mogą spowodować, że podczas długofalowego szkolenia taka akademia będzie mogła pochwalić się wprowadzeniem wychowanków którzy byli by pełnowartościowymi zawodnikiem seniorskiego zespołu. Jest to trudne zadanie, jest wiele zależnych, ale nie jest to niemożliwe są kluby w Polsce które w ten sposób pracują. Projekt Pogoń Basket Szczecin zrodził się właśnie z takim zamysłem.

- Chciałem trenera zapytać o genezę tego projektu. Dlaczego Pogoń Basket Szczecin? Szczerze powiem, że nie pamiętam, aby w Szczecinie ktoś odważył się dźwignąć koszykarsko taką markę jak Pogoń Szczecin. Te dwa słowa znaczą tutaj bardzo dużo.

- Odkąd pracuję w Szczecinie, jako trener, to zawsze przyglądałem się grupom młodzieżowym. Kończąc jeden projekt stwierdziłem, że chcę zrobić coś co będzie znaczące w Szczecinie, co będzie marką oraz odzwierciedleniem naszej pracy. Pomyślałem, że jedynym klubem o takiej wielkiej randze i znaczeniu dla Szczecina jest Pogoń Szczecin, która w historii też zapisała się jako klub koszykarski. Trener Mirosław Szewczyk opowiadał mi o historii i o tym, co działo się dawnych czasach i postanowiłem reaktywować koszykarską Pogoń. Po przedstawieniu włodarzą Pogoni Szczecin pomysłu stwierdziliśmy, że jest to dobry projekt.

- Jakie macie plany i cele na przyszłość?

- Naszym priorytetem na ten moment jest praca nad organizacją klubu. Mam tu na myśli nawiązywanie współpracy ze szkołami trenerami, sponsorami, Cały czas jesteśmy na etapie organizacji klubu i treningów tak, aby to była sprawnie działająca maszyna. W tym sezonie nawiązaliśmy współpracę z niemieckim klubem LOK Bernau i mamy do zrealizowania wspólny projekt.

- Czym Pogoń Basket Szczecin wyróżnia się na szczecińskim rynku akademii koszykarskiej. Widziałem, że już na tym wczesnym etapie współpracujecie z dietetykami i trenerami mentalnymi. To chyba nie jest standard, jeśli chodzi o koszykarskie akademie.

- Proponujemy pewną jakość treningów i organizacji. Jaką? Tylko rodzice i zawodnicy mogą to ocenić, którzy pracują lub pracowali z nami. Moje doświadczenia prowadzą do takich działań, aby zawodnicy byli „zaopiekowani” na wielu płaszczyznach, na dzień dzisiejszy pracujemy z trenerem mentalnym oraz żywieniowym. Zajęcia są prowadzone w formie warsztatów. Chcielibyśmy, aby tacy trenerzy włącznie z trenerem motorycznym na co dzień pracowali z naszymi zawodnikami. Jednak teraz skupiamy się na podstawowych działaniach szkoleniowych.

- Na koniec zapytam trenera o prestiżowy program FIBA Europe Coaching Certificate. Jak to się stało, że trener trafił do tego programu?

- Kończąc Szkołę Trenerów PZKOSZ, chciałem dalej kontynuować swój rozwój, zbliżał się termin składania aplikacji do FECC postanowiłem wysłać swoją. Otrzymałem pozytywną odpowiedź od naszej federacji i tak rozpocząłem program. Bardzo się cieszę z bycia jednym z uczestników FECC, jest to kolejne cenne doświadczenie i nauka dla mnie. Mam okazję oglądać wykłady sław trenerskich min.in S.Peśić czy prof. dr N. Trunić i wielu innych wspaniałych trenerów. Należy też wspomnieć, że oprócz mnie również w programie uczestniczy Hania Steciuk.

Komentarze

0