Ależ to był mecz na otwarcie rywalizacji w ćwierćfinale Energa Basket Ligi pomiędzy Legią Warszawa, a Kingiem Szczecin. Wilki Morskie do gry przystąpiły po zaledwie dwóch treningach, które poprzedzone były długą kwarantanną z powodu zachorowań na COVID-19. 

Ten mecz musiał się podobać kibicom. Od jego początku mieliśmy wszystko, co kochamy w koszykówce. Wielkie emocje, celne trójki, efektowne akcje w obronie. Mecz toczył się tempie kosz za kosz. Wyjątkiem były dwa wypady punktowe Legii (jeszcze w pierwszej kwarcie) oraz Kinga (w trzeciej). Jednak rywale szybko niwelowali przewagę i doprowadzali do remisu.

Ważne rzuty trafiali Jakub Schenk oraz Jamel Morris. Trener Jesus Ramirez musiał umiejętnie dysponować siłami swoich podopiecznych, którzy wciąż nie są w pełni swojej dyspozycji po powrocie do treningów.

King na kilka sekund przed końcem meczu miał cztery punkty przewagi, ale fantastyczną końcówkę rozegrał Grzegorz Kulka, który na swoich plecach wprowadził Legię do dogrywki. Goście początkowo przegrywali w niej 0:4, ale później zdobyli kolejne 8 punktów z rzędu i wygrały cały mecz 99:91.

Legia prowadzi w serii z Kingiem 1:0. Kolejny mecz odbędzie się 3 kwietnia o godzinie 20:20.

Legia Warszawa – King Szczecin 99:91 (21:18, 20:25, 25:24, 19:18, d. 14:6)

Legia: Jamel Morris 20, Nickolas Neal 16, Grzegorz Kulka 15, Jakub Karolak 14, Lester Medford 11 (12 as), Walerij Lichodiej 9, Dariusz Wyka 5, Earl Watson 5, Grzegorz Kamiński 4, Adam Linowski 0, Benjamin Didier-Urbaniak 0, Jakub Sadowski 0.
King: Jakub Schenk 18, Cleveland Melvin 18, Tookie Brown 16, Rodney Purvis 10, Michael Fakuade 9, Mateusz Bartosz 8, Dominik Wilczek 4, Maciej Lampe 3, Wojciech Czerlonko 3, Mateusz Zębski 2, Zach Thomas 0.

Komentarze

0