King Szczecin źle zaczął mecz z Czarnymi Słupsk w hali Gryfia. Gospodarze napędzeni gorącym dopingiem szybko złapali wiatr w żagle, a szczecinianie popełniali kolejne straty. King przegrał premierową odsłonę 18:36.

W drugiej partii Wilki Morskie rzuciły się do odrabiania strat. Kilka razy w tym sezonie takie powroty miały już miejsce. Szczecinianie odrabiali straty w meczu z Anwilem, czy Twardymi Piernikami. Tym razem również to zrobili. W zaledwie 4 minuty King wrócił do meczu. Przegrywał już tylko czterema oczkami. Świetny po obu stronach parkietu był Cyril Langevine. Ten powrót kosztował jednak gości ze Szczecina mnóstwo sił i walka nie mogła być już wyrównana.

W trzeciej partii King szarpał, walczył i kilkukrotnie zbliżał się do Czarnych. W kluczowych momentach Wilki popełniały straty, bądź były nieskuteczne. Gospodarze byli niesieni gorącym dopingiem przez wypełnioną po brzegi halę Gryfia. Szczecinianom zabrakło sił w ostatniej odsłonie meczu i przegrali 69:93.

Kolejna odsłona rywalizacji ćwierćfinałowej już w najbliższy czwartek – 21 kwietnia.

Grupa Sierleccy Czarni Słupsk – King Szczecin 93:69 (36:18, 14:21, 18:21, 25:9)

Czarni: Klassen 21, Garrett 15, Witliński 13, Beech 12, Lewis 10, Musiał 10, Słupiński 6, Young 6, Jankowski 0, Kulikowski 0.

King: Langevine 19 (14 zb), Dorsey-Walker 13, Davis 10, Richardson 10, Threatt 6, Schenk 5, Matczak 4, Borowski 2, Kroczak 0.

Komentarze

0