Czwartkowy mecz Kinga z Legią, kosztował Wilki Morskie mnóstwo energii. Tamto starcie zakończyło się dogrywką, a w dodatkowym czasie gry lepsi okazali się gospodarze. W sobotę doszło do drugiej batalii w tej serii, a początek meczu wydawał się powtórką z rozrywki.

Obie ekipy grały na wysokim poziomie intensywności. Widać było, że King Szczecin przykłada szczególną wagę do tego, aby nie pozwalać rywalowi na zbiórki po niecelnych rzutach. Legia świetnie broniła, a Wilki Morskie miały problem ze zdobyciem punktów w łatwy sposób.

Po powrocie na parkiet to Legia nadawała ton. Gospodarze byli niezwykle skuteczni z dystansu. King nie mógł dorównać warszawskiej drużynie pod względem fizycznym. Wicelider rozgrywek po rundzie zasadniczej pewnie wygrał sobotnie starcie 90:67 i w całej ćwierćfinałowej serii prowadzi już 2:0.

Teraz rywalizacja przenosi się do Szczecina. King musi wygrać dwa najbliższe mecze, aby myśleć o powrocie do Warszawy i wywalczeniu prawa gry w półfinale Energa Basket Ligi. Kolejne starcie obu zespołów już w najbliższy wtorek, 6 kwietnia, o godzinie 17:30.

Legia Warszawa – King Szczecin 90:67 (17:20, 23:16, 24:13, 26:18)

Legia: Jamel Morris 21, Earl Watson 14, Lester Medford 13, Grzegorz Kulka 12, Walerij Lichodiej 12, Jakub Karolak 7, Dariusz Wyka 5, Nickolas Neal 4, Jakub Sadowski 2, Benjamin Didier-Urbaniak 0, Grzegorz Kamiński 0, Adam Linowski 0.

King: Tookie Brown 16, Cleveland Melvin 13, Maciej Lampe 9, Rodney Purvis 8, Jakub Schenk 6, Michael Fakuade 6, Mateusz Zębski 4, Paweł Kikowski 3, Mateusz Bartosz 2, Zach Thomas 0, Wojciech Czerlonko 0.

Komentarze

0