Rozmowa z panem Krzysztofem Królem, Prezesem King Szczecin.

Przemysław Sierakowski: – Co takiego się wydarzyło, że przekonało pana do tego, aby zgodzić się na tę rozmowę?

Krzysztof Król: – Od początku nie udzielałem się medialnie, ale teraz chciałbym wyjaśnić kilka spraw, które ostatnio przewijały się przez media i mocno mnie rozśmieszają.

PS: – W takim razie, jakie są to sprawy?

KK: – Przede wszystkim chodzi o sprawę pierwszego trenera. Pojawiła się masa artykułów, a żaden z nich nie ma nic wspólnego z prawdą. Śmieszy mnie to, że pojawiają się głosy, iż trener w Szczecinie może być tylko polskojęzyczny. Niektórzy dziennikarze związali już z nami trenera Piotra Ignatowicza, a do tej pory nie zamieniliśmy żadnego słowa. Bulwersujące jest to, że dziennikarze tworzą nieprawdziwe artykuły, które informują o domniemanej finalizacji rozmów kontraktowych, a żaden z nich nie skontaktował się ze mną, aby potwierdzić te informacje u źródła.

PS: – Faktycznie w ciągu kilku minionych dni pojawiało się sporo takich artykułów. Martwiące jest też to, że mają one duży wpływ na kibiców, którzy w nie wierzą…

KK: – Dokładnie. Martwi mnie to, że dziennikarze wprowadzają czytelników w błąd, a oni bezpodstawnie krytykują klub. Kibice oczekują od nas, że zatrudnimy najlepszego trenera w Polsce, najlepszych zawodników i zdobędziemy medal, a nie robią nic, aby nam w tym pomóc.

PS: – Dlaczego pan tak uważa?

KK: – Najlepszym potwierdzeniem tych słów są ostatnie mecze sezonu 2016/2017 w Azoty Arenie. W momencie, w którym wiedzieliśmy już, że nie zagramy w fazie play-off, to hala świeciła pustkami. Szkoda, że przez te trzy lata, kibice nie potrafili częściej zorganizować się tak, jak robili to kilka razy w tym sezonie. Spontaniczny Klub Kibica prowadził głośny doping i to naprawdę bardzo mocno pomagało drużynie. W końcówce sezonu mieliśmy taką sytuację, że do Azoty Areny przyjechało kilkunastu kibiców z Kutna i prowadzili doping w taki sposób, jakby mecz odbywał się w Kutnie. Myślę, że w nadchodzącym sezonie się to zmieni, bo jeżeli hala dalej będzie świecić pustkami, a kibice będą wspierać zespół tylko wtedy, gdy wygrywa, to może to być ostatni sezon koszykówki w Szczecinie. Kibic powinien być z zespołem na dobre i na zła, a nie być tylko tzw. „kibicem sukcesu”.

PS: – Widzę, że ostatnie wydarzenia mocno pana emocjonują, jednak jest jeszcze jeden temat, który warto poruszyć przy okazji naszego spotkania. Tajemnicą nie jest to, że w przyszłym sezonie pierwszym trenerem Kinga Szczecin nie będzie już trener Marek Łukomski. Trwają poszukiwania nowego szkoleniowca, co może pan powiedzieć na ten temat?

KK: – Jestem po spotkaniach i rozmowach z kilkoma trenerami. Nie tylko polskojęzycznymi (śmiech). Na tę chwilę personaliów nie zdradzę. Rozmowy są zaawansowane. W ciągu kilku najbliższych tygodni sprawa powinna się wyjaśnić.

Komentarze

0