W niedzielę w Szczecinie spotkały się dwa zespoły, które nie mogły pozwolić sobie na przegraną. Porażka oznaczała dla jednej z drużyn skomplikowanie swojej drogi ku fazie play-off. Obie ekipy miały tego świadomość – było to widać od pierwszego gwizdka sędziów.

Legia Warszawa rozpoczęła mecz od dobrego tempa w ataku. Goście prowadzili na otwarcie 12:4, ale King Szczecin szybko otrząsnął się z marazmu i wrócił do agresji, energii i swojego stylu gry. Podopieczni trenera Łukasza Bieli zaczęli odrabiać straty i coraz lepiej spisywali się w obronie. Legia wygrała pierwszą partię spotkania minimalnie, 19:18.

Druga kwarta dała Wilkom Morskim przewagę. Szczecinianie dobrze spisywali się w obronie, przez co łatwiej grało się w ataku. King do przerwy nie forsował rzutów z dystansu. Wykorzystywał swoją przewagę pod koszem. Fenomenalnie w „pomalowanym” radzili sobie Litwini: Tauras Jogela oraz Martynas Sajus. Ten drugi popisał się trzema efektownymi blokami w jednej akcji. Gospodarze wygrali tę ćwiartkę meczu 22:15 i schodzili do szatni prowadząc 40:34.

Po powrocie na parkiet, spotkanie nadal było bardzo wyrównane. Jednak King nie oddawał prowadzenia. Na skuteczną akcję Legii odpowiadał swoimi udanymi atakami. W pewnym momencie trzeciej kwarty, przewaga Wilków sięgnęła jedenastu oczek, ale trener Tane Spasev ratował swój zespół przerwą na żądanie. Ta okazała się skuteczna i Legia szybko ponownie złapała kontakt z gospodarzami. Ważne punkty dla Kinga w tej odsłonie zdobywali Łukasz Diduszko, Jakub Schenk oraz Paweł Kikowski.

Podopieczni trenera Łukasza Bieli, w ostatniej części meczu, pewnie kroczyli po zwycięstwo. Gospodarze wystrzegali się niepotrzebnych błędów. Skutecznie wykorzystywali swoje przewagi i nie dali Legii nadziei na zwycięstwo. Fenomenalnie na trybunach Netto Areny spisywali się kibice Kinga, którzy głośnym dopingiem ponieśli swój zespół do trzeciej wygranej z rzędu w Energa Basket Lidze. Szczecinianie wygrali 80:72 i z nadwyżką odrobili straty z pierwszego starcia z Legią. W Warszawie Wilki przegrały 70:75. Te małe punkty będą niezwykle istotne w końcowej walce o fazę play-off.

King Szczecin wrócił do czołowej ósemki w tabeli Energa Basket Ligi. Przed Wilkami Morskimi dwadzieścia dni przerwy od ligowego grania. 2 marca szczecinianie udadzą się na daleki wyjazd do Krosna, gdzie zmierzą się z miejscowym Miastem Szkła.

King Szczecin – Legia Warszawa 80:72 (18:19, 22:15, 19:20, 21:18)

King: Tauras Jogela 21, Paweł Kikowski 13, Jakub Schenk 12, Martynas Sajus 10 (5 bloków), Łukasz Diduszko 9, Martynas Paliukenas 6, Mateusz Bartosz 6, Dominik Wilczek 3, Darrell Harris 0.

Legia: Omar Prewitt 16, Filip Matczak 12, Sebastian Kowalczyk 10, Michał Kołodziej 9, Adam Linowski 7, Rusłan Patiejew 5, Mo Soluade 5, Keanu Pinder 4, Patryk Nowerski 4, Mariusz Konopatzki 0, Roman Rubinsztejn 0.

Komentarze

0