W niedzielę King Szczecin podejmował MKS Dąbrowa Górnicza. Wilki Morskie były głodne zwycięstwa, bo na swoim koncie miały serię czterech przegranych z rzędu. W oczach szczecińskich zawodników było widać sportową złość. 

Było ją widać także na parkiecie. King od pierwszych sekund rzucił się do ataku i twardej obrony. Szczecinianie potrzebowali zaledwie kilku minut na wypracowanie sobie solidnej przewagi. MKS miał olbrzymie problemy ze zdobywaniem punktów. Gospodarze byli skuteczni z dystansu, a ich gra mogła się podobać kibicom. King już do przerwy prowadził 47:27.

Po powrocie na parkiet tempo meczu nie uległo zmianie. Gospodarze nadal imponowali w ataku i obronie. Szczecinianie bawili się grą, nie brakowało efektownych zagrań. Ostatnią kwartę Wilki Morskie wygrały aż 29:6! To był prawdziwy pogrom. King potrzebował takiego przekonującego zwycięstwa, aby wrócić do swojej formy mentalnej.

Po meczu smutną informację przekazał trener Mindaugas Budzinauskas. Litewski szkoleniowiec musi wrócić na Litwę, aby ponownie poddać się leczeniu. Spotkanie z MKS-em było dla niego ostatnim w tym sezonie w roli pierwszego trenera Wilków Morskich. Jego obowiązki przejmie trener Łukasz Biela.

Trenerze, jesteśmy z Tobą!

King Szczecin – MKS Dąbrowa Górnicza 97:44 (25:12, 22:15, 21:11, 29:6)

King: Paweł Kikowski 19, Cleveland Melvin 17 (10 zb), Ben McCauley 11, Dustin Ware 9, Adam Łapeta 9, Mateusz Bartosz 7, Jakov Mustapić 6, Dominik Wilczek 5, Thomas Davis 4, Michał Ostrowski 4, Maciej Kucharek 3, Maciej Majcherek 3.

MKS: Jakub Kobel 13, Filip Put 12, Bryce Douvier 7, Darrell Harris 4, Konrad Dawdo 3, Michael Fraser 3, Patryk Wieczorek 2, Iwan Wasyl 0, Marek Piechowicz 0.

Komentarze

0