King Szczecin oraz TBV Start Lublin miały świadomość wagi piątkowego starcia. Z tego faktu wynikała nieporadność obu zespołów na starcie meczu. Szybciej z tego letargu przebudzili się goście, którzy wygrali pierwszą kwartę 17:11. W kolejnej partii King wziął się za odrabianie strat i nie popełniał już tylu błędów. To natychmiastowo odbiło się na wyniku. Wilki Morskie do przerwy przegrywały już tylko 34:36.

Po przerwie to goście ponownie lepiej spisywali się na parkiecie, ale trener Łukasz Biela znalazł ustawienie, które potrafiło odrobić straty, a nawet pozwoliło wygrać trzecią ćwiartkę 22:20. O zwycięstwie w piątkowym meczu decydowała ostatnia kwarta. King prowadził w niej już nawet siedmioma oczkami, ale wtedy wróciły koszmary z pierwszej kwarty, czyli straty. W ważnych momentach gospodarze popełniali błędy i nie potrafili zadać przeciwnikowi ostatecznego ciosu. TBV Start lepiej rozegrał końcówkę, a Joe Thomasson trafił rzut dający zwycięstwo lublinianom. King miał półtorej sekundy na odpowiedź, ale piłka nie znalazła już drogi do kosza.

King przegrał z TBV Startem 72:75, ale nie stracił przewagi małych punktów w dwumeczu. Przy tak ogromnym ścisku w ligowej tabeli, te drobne detale mogą mieć ogromne znaczenie w kontekście gry w fazie play-off.

King Szczecin – TBV Start Lublin 72:75 (11:17, 23:19, 22:20, 16:19)

King: Jakub Schenk 16, Martynas Sajus 14, Matynas Paliukenas 10, Tauras Jogela 8, Justin Watts 7, Mateusz Bartosz 7, Paweł Kikowski 7, Łukasz Diduszko 3.

TBV Start: James Washington 20, Joe Thomasson 20, Marcin Dutkiewicz 10, Devonte Upson 9 (11 zb), Kacper Borowski 7 (11 zb), Mateusz Dziemba 4, Anton Gaddefors 3, Uros Mirković 2, Michael Gospodarek 0, Roman Szymański 0.

Komentarze

0