King Szczecin na swój kolejny mecz ligowy pojechał do Warszawy, gdzie miał zmierzyć się z Legią. W tym sezonie stołeczny klub nie przypomina już tego, który obserwowaliśmy w minionych rozgrywkach. Warszawski zespół w pierwszej kolejce Energa Basket Ligi pokonał faworyzowany TBV Start Lublin. 

Mecz Kinga z Legią był od samego początku bardzo wyrównany i emocjonujący. Gospodarze popisywali się dobrą obroną oraz skutecznością w rzutach z dystansu. Goście mieli problem z trafieniami spod samego kosza, którego dobrze bronił Rusłan Patiejew.

Szczecinianie świetnie ograniczyli poczynania Mo Soluade, lidera Legii Warszawa, który mecz zakończył z zaledwie 3 punktami na swoim koncie. Wynik spotkania cały czas oscylował wokół remisu. Obie drużyny osiągały maksymalne prowadzenie w postaci sześciu oczek.

Wilki Morskie nie potrafiły znaleźć recepty na trafiającego ze sporą skutecznością Michała Kołodzieja. Młody Polak trafił aż cztery arcyważne trójki.

O ostatecznym wyniku starcia decydowała czwarta kwarta. King w najważniejszych momentach miał problem z faulami. Gospodarze wskoczyli na minimalne prowadzenie i umiejętnie go bronili.

Legia Warszawa – King Szczecin 75:70 (21:16, 12:20, 22:17, 20:17)

Legia: Kołodziej 18, Karolak 17, Prewitt 14, Patiejew 7, Nowerski 6, Kowalczyk 4, Konopatzki 4, Rubinsztejn 2, Sączewski.

King: Vecvagars 13, Schenk 12, Sajus 12, Jogela 12, Kikowski 11, Paliukenas 10, Diduszko, Harris, Bartosz.

 

Komentarze

0