King Szczecin do trzeciego meczu w serii ćwierćfinałowej w fazie play-off przystąpił z nożem na gardle. Wilki Morskie musiały wygrać to spotkanie, aby zachować szanse na odwrócenie losów rywalizacji.

Podopieczni trenera Jesusa Ramireza wyciągnęli lekcje z poprzednich meczów i od pierwszych sekund ruszyli do ataku i przede wszystkim mocnej obrony. Czas działa na korzyść szczecińskiego zespołu, bo ten jeszcze tydzień temu drużyna zmagała się z koronawirusem i kwarantanną.

Pierwsza połowa to koncertowa gra Kinga. Legia miała olbrzymie problemy w ataku. Właściwie tylko częste wędrówki na linię rzutów wolnych sprawiły, że goście zdołali zdobyć więcej, niż 30 punktów w tej części meczu.

W drugiej połowie to King złapał zadyszkę. Legia Warszawa trafiła kilka trudnych rzutów z dystansu i właściwie odrobiła całą dwudziestopunktową stratę. Wilki Morskie pokazały jednak pazur i nie pękły w najtrudniejszych momentach. Szczecinianie pozostali zespołem. Świetne wejście z ławki zaliczył Jakub Schenk, który swoim charakterem zdobył kilka ważnych punktów.

Ostatecznie King nie dał wyrwać sobie zwycięstwa, wygrał 88:81 we własnej hali i zmniejszył prowadzenie Legii Warszawa w ćwierćfinale fazy play-off na 2:1. Kolejny mecz pomiędzy tymi zespołami już w najbliższy czwartek (8 marca) o godzinie 17:30.

King Szczecin – Legia Warszawa 88:81 (23:15, 28:19, 14:25, 23:22)

King: Tookie Brown 18, Dominik Wilczek 14, Cleveland Melvin 13, Maciej Lampe 13, Jakub Schenk 11, Michael Fakuade 5, Rodney Purvis 5, Mateusz Bartosz 4, Mateusz Zębski 3, Wojciech Czerlonko 2.

Legia: Jamel Morris 20, Walerij Lichodiej 17, Jakub Karolak 15, Lester Medford 12, Nickolas Neal 12, Dariusz Wyka 3, Grzegorz Kulka 2, Grzegorz Kamiński 0, Earl Watson 0, Adam Linowski 0.

Komentarze

0