W Szczecinie jest radość. Nowy Rok zaczyna się od zwycięstwa i to nie byle jakiego. King pokonał w derbach PGE Spójnię Stargard. Wilki Morskie pokazały dobry basket i zasłużenie odniosły wygraną.

Wydawało się, że to podopieczni trenera Jacka Winnickiego lepiej weszli w spotkanie i skuteczniej opanowali nerwy. Zaczęli starcie od przechwytu i celnej trójki. Jednak po upływie kilku minut to King zaczął dochodzić do głosu. Zawodnicy trenera Łukasza Bieli byli piekielnie skuteczni z dystansu. Trafiał Dustin Ware, Thomas Davis i Dominik Wilczek. W pewnym momencie przewaga Wilków Morskich sięgnęła nawet 18 punktów.

Trener Łukasz Biela zastosował zmianę taktyczną w pierwszej piątce. Adam Łapeta grał na pozycji centra, a Ben McCauley na „czwórce”. Takie zestawienie nie pojawiało się często w tym sezonie Energa Basket Ligi. Goście ze Stargardu mieli problem z radzeniem sobie z takim duetem podkoszowych graczy gospodarzy.

Starcie Kinga ze Spójnią przebiegało w atmosferze koszykarskiego święta. Mecz oglądało 3084 kibiców. Liczna grupa ze Stargardu głośnym dopingiem wspierała swoich ulubieńców. Jednak PGE Spójnia tylko przez 1 minutę i 48 sekund była w pojedynku z Kingiem na prowadzeniu. Szczecinianie świetnie bronili i pozwolili przyjezdnym na zdobycie zaledwie 64 punktów.

Fenomenalne zawody rozgrywał Ben McCauley. Amerykanin imponował koszykarską inteligencją, ale nie bał się brać na siebie odpowiedzialność w trudnych chwilach. Ben zanotował double-double (20 punktów, 10 zbiórek).

King pokonał Spójnię 74:68 i odniósł tym samym trzecią wygraną z rzędu nad stargardzkim zespołem, od momentu jego powrotu do EBL.

King Szczecin – Spójnia Stargard 74:68 (24:11, 16:19, 20:20, 14:18)

King: McCauley 21, Melvin 15, Davis 12, Ware 11, Wilczek 8, Kucharek 4, Łapeta 3, Kikowski 0.

Spójnia: Cowels III 18, Młynarski 12, De Leon 10, Śnieg 8, Olisemeka 8, Kostrzewski 7, Bishop 3, Brenk 2, Jackson 0.

Komentarze

0