W poniedziałek 25 kwietnia King wrócił do Szczecina, aby rozegrać z Czarnymi Słupsk mecz w ramach ćwierćfinału Energa Basket Ligi. Tym razem Wilki Morskie zmuszone były grać w hali przy ul. Twardowskiego.

Atmosfera na trybunach i parkiecie była gorąca już przed pierwszym gwizdkiem arbitrów. Szczecińscy kibice spisywali się na medal od pierwszego podrzutu piłki. Dodawali swoim koszykarzom sporo wiatru w żagle. King grał lepiej, niż we wcześniejszych dwóch starciach z Czarnymi Słupsk. Goście nie trafiali już swoich rzutów z dystansu. Wyjątkiem był Marek Klassen, który niczym generał prowadził swój zespół.

To King jednak dyktował warunki w poniedziałkowy wieczór, a goście musieli gonić. Wilki grały zespołowo. Nie zabrakło też woli walki o każdą „neutralną” piłkę. Głośny doping dodatkowo napędzał podopiecznych trenera Arkadiusza Miłoszewskiego.

W barwach szczecińskiego zespołu, szczególnie w drugiej połowie, dobrze radził sobie Jakub Schenk, który zanotował 18 punktów i 6 asyst. King wygrał 83:78 i przedłużył serię do czwartego meczu, który odbędzie się w środę 27 kwietnia w Szczecinie.

King Szczecin – Grupa Sierleccy Czarni Słupsk 83:78 (22:21, 20:22, 25:18, 16:17)

King: Jakub Schenk 18, Malachi Richardson 14, Sherron Dorsey-Walker 12, Thomas Davis 10, Cyril Langevine 10 (11 zb), Filip Matczak 9, Michał Kroczak 8, Kacper Borowski 2, Paweł Kikowski 0.

Czarni: Marek Klassen 19, William Garrett 17, Kalif Young 14, Marcus Lewis 9, Mikołaj Witliński 8, Beau Beech 6, Jakub Musiał 5, Bartosz Jankowski 0, Dawid Słupiński 0.

Komentarze

0