645 kilometrów mieli do przejechania zawodnicy i trenerzy Kinga Szczecin, na drugi mecz sezonu 2019/2020 w Energa Basket Lidze. Dokładnie taka odległość dzieli Szczecin od Gliwic. 

Mimo tak dużego dystansu Wilki Morskie mogły liczyć na wsparcie swoich kibiców, którzy już na rozgrzewce bardzo głośno zaznaczyli swoją obecność w Arenie Gliwice. King szybko przejął inicjatywę na początku starcia.

Szczecinianie szybko wyszli na wysokie prowadzenie. Skuteczna gra w obronie zmuszała gospodarzy do oddawania swoich rzutów w końcówkach akcji. Po pierwszej kwarcie zespołowego grania King prowadził 23:12. Ostatnie punkty dla Wilków zdobył Jakov Mustapić, który popisał się efektowną penetracją i akcją „2+1″.

W drugiej odsłonie meczu podopieczni trenera Mindaugasa Budzinauskasa kontynuowali swoją dobrą grę. Świetny okres gry Clevelanda Melvina i Thomasa Davisa sprawił, że przewaga szczecinian urosła nawet do 22 oczek. Być może tak wysoka przewaga sprawiła, że w szeregi Wilków Morskich wdarła się zbyt duża, podświadoma dekoncentracja.

Kingowi wychodziło wszystko, ale w pewnym momencie sytuacja obróciła się o 180 stopni. GTK Gliwice ruszyło do odrabiania strat. Szczecinianie popełniali masę strat i prostych błędów. Również w obronie, w której do tej pory radzili sobie dobrze. Wilki schodziły do szatni prowadząc 44:33.

Wydawało się, że po przerwie w szeregi Kinga wróci koncentracja z początku meczu. Było jednak zupełnie odwrotnie. Gospodarze rozpoczęli drugą połowę od serii 14:2 i wyszli na prowadzenie. Od tego momentu stan meczu się wyrównał.

King w sezonie 2019/2020 to zupełnie nowa drużyna. Momentami było widać to na parkiecie. Jednak bardzo pozytywną reakcją zespołu była walka i pozostanie razem w trudnych chwilach. Szczecinianie poradzili sobie ze swoimi problemami i odzyskali swoje prowadzenie. Świetna gra w ataku Melvina i bardzo dobry moment Adama Łapeta sprawiły, że King ponownie prowadził dziesięcioma oczkami.

To nie był jednak koniec emocji w Arenie Gliwice. Szczecinianie popełnili kilka błędów w obronie. Trener Mindaugas Budzinauskas ratował sytuację przerwą na żądanie, ale GTK stopiło przewagę do zaledwie trzech oczek. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął Dustin Ware, który inteligentnie wymuszał faule. King mógł rozstrzygnąć sprawy wyniku trochę wcześniej, ale miał problem z egzekucją rzutów wolnych. W końcówce ważnych prób nie wykorzystali Ware i Melvin. Ta dwójka jednak odrobiła te błędy w obronie. Szczecinianie nie zwiesili głów i wyrwali piłkę przeciwnikom. Tylko celna trójka równo z syreną w wykonaniu Brandona Tabba sprawiła, że gospodarze przegrali zaledwie dwoma oczkami.

GTK Gliwice – King Szczecin 79:81 (12:23, 21:21, 24:14, 22:23)

GTK: Brandon Tabb 20, Milivoje Mijović 11, Duke Mondy 11, Kacper Radwański 11, Joe Furstinger 10, Łukasz Diduszko 9, Mateusz Szlachetka 4, Payton Henson 3, Dawid Słupiński 0.

King: Cleveland Melvin 26, Dustin Ware 16, Paweł Kikowski 10, Thomas Davis 8, Adam Łapeta 7, Jakov Mustapić 5, Ben McCauley 4, Mateusz Bartosz 4, Dominik Wilczek 1, Maciej Kucharek 0

Komentarze

0