Takiego meczu Energa Basket Liga dawno nie widziała. Niezwykła skuteczność po obu stronach parkietu, ale to HydroTruck Radom, który trafił 19 trójek wygrał 112:103. 

King Szczecin świetnie rozpoczął pierwszą kwartę. Wygrał ją 33:20 i w pełni kontrolował to, co działo się na parkiecie. Konsekwentnie grał w obronie, a i w ataku wychodziło mu bardzo dużo. Wydawało się, że szczecinianie pójdą za ciosem i będą już panować nad meczowymi wydarzeniami.

Niestety goście z Radomia zaczęli dochodzić do głosu. Trafiali swoje rzuty z dystansu i zmniejszali prowadzenie gospodarzy. Trener Rolandas Jarutis próbował przerywać dobrą serię HydroTrucku prosząc o „czas”, ale A.J English i Michael Moore byli tego dnia świetnie dysponowani. Po dwudziestu minutach King prowadził już tylko 54:50.

Druga polowa to nadal bardzo szybka gra po obu stronach parkietu. Wydawało się, że obie drużyny muszą wreszcie przestać trafiać z dystansu, ale to nie miało miejsca. Zarówno radomianie, jak i szczecinianie dokładali do swojego dorobku kolejne celne „trójki”. HydroTruck miał zdecydowanie zbyt wiele okazji do ponawiania swoich akcji. Goście wygrali walkę o zbiórki 36:20. To na pewno element, który w grze Kinga Szczecin wymaga poprawy. Tę z pewnością może przynieść powrót do gry Mateusza Bartosza, który w okresie przygotowawczym zmagał się z urazem mięśniowym.

Komentarze

0