King Szczecin w Wielką Sobotę rozgrywał bardzo ważne spotkanie w kontekście walki o play-off. Kolejnym rywalem podopiecznych trenera Mindaugasa Budzinauskasa było GTK Gliwice. Beniaminek Energa Basket Ligi jest niezwykle groźny na własnym parkiecie, gdzie już kilkukrotnie pokazywał, że może wygrać z każdym. 

Początek pierwszej kwarty należał do Wilków Morskich. Szczecinianie z dobrą energią zaczęli wyjazdowe starcie na gorącym terenie. Kilkukrotnie zatrzymali ataki gospodarzy, a sami wykorzystywali swoje okazje do punktowania. W połowie kwarty do głosu doszedł Quinton Hooker, który był bardzo skuteczny. Trafiał z każdej pozycji. To jego dobra dyspozycja sprawiła, że GTK Gliwice prowadziło po pierwszej kwarcie 22:16.

Gospodarze prezentowali się w ataku coraz lepiej. Powiększali przewagę nad Kingiem Szczecin. Podopieczni trenera Mindaugasa Budzinauskasa mieli problem w ofensywie. Popełniali straty i GTK odskoczyło nawet na dziesięć punktów. Jednak Wilki Morskie umiały naprawić swoje błędy jeszcze przed przerwą pomiędzy połowami meczu. Szczecinianie zaczęli odrabiać straty, co wynikało przede wszystkim z coraz lepszej obrony. Ostatecznie King schodził do szatni przegrywając 43:47.

Po powrocie na parkiet w oczach koszykarzy ze Szczecina widać było spokój. Widać było, że przerwa spędzona w szatni nie poszła na marne. King zaczął bronić jeszcze lepiej. Świetną robotę na skutecznym Hookerze wykonywał Martynas Paliukenas, który mocno ograniczał jego poczynania. Nieocenione były akcje Pawła Kikowskiego. Kapitan Wilków Morskich robił wszystko, aby jego zespół wskoczył na prowadzenie. Ta sztuka udała się już w trzeciej kwarcie. Celny lay-up Martynasa Paliukenasa sprawił, że King wygrywał 71:65.

Wydawać się mogło, że podopieczni trenera Mindaugasa Budzinauskasa znaleźli już receptę na gospodarzy, że kontrolują mecz dzięki dobrej defensywie i wykorzystywaniu sytuacji pod koszem rywali. Jednak GTK Gliwice ciągle walczyło. Ciągle próbowało zabrać Wilkom Morskim cenne prowadzenie. King trzymał nerwy na wodzy i mimo tego, że gospodarze zmniejszyli przewagę do zaledwie oczka, to końcowe sekundy meczu rozegrał bardzo dobrze. Kluczowe rzuty wolne trafiali Carlos Medlock i Sebastian Kowalczyk. Ostatecznie szczecinianie wygrali 89:84.

Bardzo dobry mecz po raz kolejny rozegrał Darrell Harris. Podkoszowy zanotował fenomenalne double-double w postaci 14 punktów i 14 zbiórek. Kapitan zespołu, Paweł Kikowski zdobył 20 punktów. Świetnie po obu stronach parkietu spisywał się Martynas Paliukenas, autor 14 oczek. Carlos Medlock zanotował 16 punktów i 5 asyst. Wygrana nad GTK to sukces drużynowy. Bardzo ważny w kontekście walki o fazę play-off! Do końca sezonu regularnego pozostały trzy spotkania.

GTK Gliwice – King Szczecin 84:89 (22:16, 25:27, 18:28, 19:18)

GTK: Jonathan Williams 24, Quinton Hooker 16, Marcin Salamonik 11, Marek Piechowicz 10, Damian Pieloch 10, Lukas Palyza 9, Maverick Morgan 2, Paweł Zmarlak 2, Łukasz Ratajczak 0, Michał Jędrzejewski 0.

King: Paweł Kikowski 20, Carlos Medlock 16, Martynas Paliukenas 14, Darrell Harris 14 (14 zb), Łukasz Diduszko 9, Tauras Jogela 8, Sebastian Kowalczyk 5, Kyle Benjamin 3, Kostas Jonuska 0.

Komentarze

0