King Szczecin „z wysokiego C” rozpoczął mecz z mistrzem Polski, Anwilem Włocławek. Paweł Kikowski, Jakub Schenk, Darrell Harris błyszczeli w ofensywie.

(Fot. Piotr Kieplin // KK Włocławek)

Wilki Morskie skutecznie egzekwowały swoje przedmeczowe założenia. Problemem okazały się być przewinienia. Te szybko złapali rozgrywający. Miało to duży wpływ na resztę spotkania. King nie mógł grać tak agresywnie, jak do tej pory, a na taki styl coraz częściej pozwalał sobie Anwil.

Druga partia meczu była mocno chaotyczna. Obie ekipy popełniały ogrom strat. Problem w tym elemencie miał Kaspars Vecvagars. King schodził do szatni na przerwę prowadząc 42:36.

Wracając na parkiet Wilki złapały przestój. Mistrzowie Polski szybko to wykorzystali. Serię punktów zanotował Michał Michalak. Trener Łukasz Biela ratował sytuację przerwą na żądanie. „Czas” przyniósł oczekiwany rezultat i King Szczecin wrócił do gry. Od tego momentu mecz był już bardzo wyrównany. Oba zespoły wymieniały się prowadzeniem. Nie brakowało fizyczności i efektownych zagrań.

Na kilkadziesiąt sekund przed zakończeniem meczu Anwil uzyskał siedmiopunktowe prowadzenie. Wydawało się, że jest już po meczu. Takiego stwierdzenia nie ma jednak w słowniku Wilków Morskich. Szczecinianie walczyli do samego końca. Zniwelowali przewagę gospodarzy do zaledwie dwóch oczek, ale bezbłędny na linii rzutów osobistych był Michał Michalak.

King musiał uznać wyższość mistrzów Polski, którzy we własnej hali wygrali 86:82. Wilki Morskie zagrały jednak dobre spotkanie. Miały pomysł na pokonanie Anwilu Włocławek. Plany pokrzyżowały jednak szybko złapane faule oraz nadmiar strat. Gra szczecinian może się podobać. Kolejna szansa na ligowe zwycięstwo już 21 października. O godzinie 12:30 Wilki Morskie podejmą Rosę Radom. Będzie to pierwszy pojedynek Kinga przed własną publicznością.

Bilety na ten mecz można nabywać w serwisie: kingwilki.abilet.pl.

Anwil Włocławek – King Szczecin 86:82 (15:22, 21:20, 23:20, 27:20)

Anwil: Michał Michalak 19, Chase Simon 14, Mateusz Kostrzewski 11, Kamil Łączyński 11, Walerij Lichodiej 9, Josip Sobin 7, Jarosław Zyskowski 6, Igor Wadowski 4, Szymon Szewczyk 3, Jakub Parzeński 2.

King: Paweł Kikowski 18, Jakub Schenk 11, Tauras Jogela 11, Darrell Harris 11, Martynas Sajus 10, Martynas Paliukenas 9, Łukasz Diduszko 6, Kaspars Vecvagars 6, Mateusz Bartosz 0.

Komentarze

0